Tytuł oryginału: Muse of Nightmares
Autor: Laini Taylor
Tłumaczenie: Bartosz Czartoryski
Cykl:
Strange The Dreamer (tom 2)
Wydawnictwo: Sine Qua Non
data wydania: 27 lutego 2019
liczba stron: 512
"Marzyciel" Laini Taylor był dla mnie książką wyjątkową. Na tyle,
że znalazł się w top 3 przeczytanych przeze mnie książek w 2018 roku. Wszystko
tam było świeże i inne. Był magiczny, oryginalny świat, niezwykłe postaci, a
także bajkowy, zachwycający styl i rozrywające serce zakończenie. Z tego powodu
trochę się bałam, że "Muzę koszmarów" dopadnie klątwa drugiego tomu i
nie uda jej się przeskoczyć postawionej niezwykle wysoko poprzeczki. Czy podołała wyzwaniu?
Istnieje pewne idealne miejsce, gdzie można upchnąć przeszłość -
powiedziała Suheyla. - A jeśli jej tam nie schowacie, zagraci teraźniejszość i
ciągle będziecie się o nią potykać.
Akcja książki rozpoczyna się w miejscu, w którym rozstaliśmy się z
"Marzycielem". Lazlo, dzięki odkrytej nieoczekiwanie mocy, ratuje
miasto, ciało Sarai umiera. Dzięki zdolnościom Minyi, Sarai może nadal żyć,
chociaż w innej postaci. Jest wdzięczna dziewczynce, dopóki nie odkrywa, że
jako ucieleśniony duch, stała się jej więźniem i od tej pory będzie robić wszystko, co
tamta każe. Zakochani stają przed trudnym wyborem, ratować siebie i swoją
miłość, czy poświęcić siebie dla ratowania mieszkańców Szlochu. Jaki scenariusz
wybiorą? Jak dużo są w stanie poświęcić?
"Muza koszmarów" nie zachwyciła mnie tak jak
"Marzyciel", chociaż uważam, że nadal trzyma poziom. Język, jakim
została napisana jest tak samo piękny, poetycki, metaforyczny. Postaci zostały
dobrze wykreowane, niczego im nie brakuje. Oprócz dobrze znanych nam bohaterów,
pojawiły się tu nowe osoby, które urozmaiciły fabułę i nadały jej tempa.
Zabrakło jednak starego dobrego Lazlo Marzyciela, którego można było spotkać w
pierwszym tomie. Lazlo się zakochał i stał się przez to inny, zamyślony,
rozmarzony, mniej charyzmatyczny. Poza tym jest go w tym tomie zdecydowanie za
mało, został zepchnięty na drugi plan. Sarai jako duch znajduje się pod władzą
zgorzkniałej i żądnej zemsty Minyi, spod pieczy której próbuje się wyrwać. Ta
uwięziona w ciele dziecka bogini chce wykorzystać zaślepionego miłością do
Sarai Lazlo, aby zniszczyć Szloch i jego mieszkańców. Obie bohaterki zostały
przedstawione rewelacyjnie. Szczególnie przepełniona nienawiścią Minya, która w
tej części bryluje. Jest to postać niezwykle złożona i przy jej pomocy autorka
porusza ważne kwestie, takie jak pragnienie zemsty, radzenie sobie z
osamotnieniem, bólem, traumą z przeszłości, odrzuceniem, nienawiścią. Sarai w
tym tomie rozkwita, pokonuje swoje ograniczenia, uczy się na nowo władać swoim
darem, odkrywa siebie i bardzo się zmienia. Jest jedna rzecz, która mi się tu
nie spodobała, zrobiło się w "Muzie" trochę zbyt cukierkowato. O ile
w "Marzycielu" romans dopiero kiełkuje, tutaj jest już w pełni
rozkwitu. Momentami było tego zbyt dużo. Mogłabym doczepić się jeszcze odrobinę
do opisów, bo chociaż nadal jest bajkowo, klimatycznie i urzekająco, momentami
jest zbyt obszernie i przez to nudno. Ale na plus z kolei zasługuje fakt, że
akcja w tym tomie przyspiesza, jest zdecydowanie bardziej dynamicznie.
Wymienione przeze mnie drobne niedociągnięcia przysłania fakt, że ten tom
daje odpowiedzi na wszystkie pytania z jakimi zostawiła nas autorka po
przeczytaniu pierwszej części. A było ich trochę, nie powiem.
Życzenia nie spełniają się ot tak. To tylko kółeczka, które malujesz wokół tego, czego pragniesz. Trafić do celu musisz już sama.
Jestem zadowolona z lektury. "Muza koszmarów" jest dobrym
uzupełnieniem "Marzyciela", a po lekturze pierwszej części wręcz
obowiązkowym. Bez "Muzy" pierwszy tom nie jest kompletny. I chociaż,
moim zdaniem, kontynuacja nie dała rady przeskoczyć postawionej wysoko
poprzeczki, nadal trzyma bardzo wysoki poziom. Dlatego jak najbardziej polecam :)
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości portalu www.czytampierwszy.pl

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz